naTemat
Sytuacja na rynku lotniczym nadal jest daleka od optymalnej. Co prawda linie na Bliskim Wschodzie niemal całkowicie wznowiły swoje połączenia, ale problemem pozostaje paliwo lotnicze, którego ceny osiągnęły zawrotny poziom. To właśnie zmusiło kolejnego europejskiego przewoźnika do masowego usuwania rejsów. W lotnictwie dochodzi właśnie do bardzo poważnych przetasowań. Pierwszą ofiarą podwyżek cen paliw jest amerykański tani przewoźnik Spirit Airlines, który po 34 latach działalności ogłosił upadłość. W Europie swoje problemy ma Lufthansa, która zamykając linię Lufthansa CityLine, doprowadziła do odwołania tysięcy lotów – w tym tych z i do Polski. Teraz kolejne połączenia w naszym kraju kasuje SAS. SAS odwołuje 1200 lotów tylko w maju. Powodem ceny paliwa lotniczego Linia lotnicza SAS, czyli przewoźnik Danii, Norwegii i Szwecji, była pierwszą w Europie, która odwoływała loty z powodu rosnących cen paliwa lotniczego. Wszystko przez to, że w ich polityce brakuje strategii polegającej na kupowaniu paliwa w okresach, gdy jest ono tanie, i robienia w ten sposób zapasów (tzw. hedging). Europejskim mistrzem w tym zakresie jest Ryanair, który ma zakontraktowane ogromne zapasy nawet na przyszły rok. Z powodu podwajających się cen paliwa SAS już w marcu skasował kilkadziesiąt lotów, a w kwietniu skala odwołań przekroczyła 1000 operacji. Maj nie będzie dla nich łatwiejszy. Wręcz przeciwnie – już teraz wiadomo, że z ich siatki wypadło blisko 1200 połączeń. Jak podaje Fly4free.pl, to ok. 4,8 proc. ich oferty na ten miesiąc. SAS specjalizuje się w lotach po Europie, ale ma w ofercie również połączenia do USA i Kanady. Niestety na liście lotów, które zostały odwołane w maju, znalazły się również rejsy z Polski. Lista jest dość długa. Loty z Polski odwołane. SAS poszedł w ślady Lufthansy W ostatnich dniach w odwoływaniu lotów z Polski "wyspecjalizowała się" Lufthansa, która zawiesiła do jesieni m.in. połączenia Gdańsk–Monachium i Katowice–Frankfurt. Teraz nasi podróżni będą mieli mniejszą liczbę opcji nie tylko do Niemiec, ale i do Danii, która cieszy się dużym zainteresowaniem. Serwis "Aeroroutes" informuje, że w maju zostanie zmniejszona liczba lotów do Kopenhagi z Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia. Najwięcej, bo nawet 22 rotacje (licząc podróże w obie strony), może stracić stolica Dolnego Śląska. W sumie tylko w tym miesiącu SAS ma skasować aż 54 loty z i do naszego kraju. Biorąc pod uwagę rozpędzający się sezon turystyczny, pozostaje mieć nadzieję, że to jedyne zawirowania w tym miesiącu. Śledząc sytuację na rynku, należy jednak spodziewać się dalszych utrudnień. Tak długo, jak nie dojdzie do odblokowania cieśniny Ormuz i przywrócenia stabilnych dostaw paliw, ceny na stacjach i lotniskach raczej nie spadną. Niestety na zawarcie pokoju na Bliskim Wschodzie na razie się nie zapowiada, dlatego pozostaje nam cierpliwie czekać. Dlatego wakacyjne wyjazdy, zamiast samolotem, można spróbować zaplanować np. pociągiem lub autobusem.
Go to News Site