Newsweek Polska
Po chińsku nazywa się to 十万+, shíwàn jiā, i znaczy coś o wiele ważniejszego niż proste: "sto tysięcy wyświetleń". Od tej liczby użytkowników, którzy na platformie WeChat (w Państwie Środka podstawowym narzędziu komunikacji) przeczytają artykuł, obejrzą zdjęcie albo filmik — zaczyna się przekładalna na pieniądze sława. I to dążenie do sławy staje się tematem noweli chińskiej pisarki Lu Min "Być może się wydarzyło".
Go to News Site