Przegląd Sportowy
To miał być ten dzień, ten wieczór, gdy Bartosz Zmarzlik zostanie królem Pragi i wygra Grand Prix Czech po raz czwarty w karierze. Nie udało się! Sześciokrotny indywidualny mistrz świata, który przejechał świetną fazę zasadniczą, znów chyba przedobrzył w finale z wyborem pola startowego. Zostawił czerwony kask odrodzonemu Leonowi Madsenowi i Duńczyk, konsekwentnie trzymając się kredy, to wykorzystał. Brady Kurtz i Zmarzlik mogli tylko szaleć za jego plecami.
Go to News Site