Przegląd Sportowy
Wyobraźcie sobie reprezentację, która wychodzi na najważniejszy mecz turnieju, mając w nogach dwa razy więcej rozegranych spotkań niż rywal. Dodajcie do tego fanatyczny tłum wspierający przeciwnika. Maja Chwalińska znalazła się w Paryżu w koszmarnej sytuacji. I zamiast ulec presji, bawiła się na korcie centralnym tak fenomenalnie, że ludzie po prostu łapali się za głowy.
Go to News Site