naTemat
Kiedy słyszysz skrót JCW, przed oczami masz ryczący wydech, strzały przy odpuszczeniu gazu i zapach benzyny. Tymczasem brytyjska marka postawiła sprawę jasno: czas na prąd. Spędziłem tydzień za kółkiem najmocniejszego, najmniejszego i w pełni naelektryzowanego malucha. Czy MINI John Cooper Works E to bezczelna profanacja legendy, czy może genialny pokaz tego, jak powinny wyglądać nowoczesne samochody elektryczne? Odpowiedź jest prosta, ale ma pewien twist.
Go to News Site