naTemat
Karol Nawrocki wybiera się z wizytą do premiera Węgier Viktora Orbána. Sprawę właśnie w punkt podsumował Radosław Sikorski. Minister spraw zagranicznych podał w wątpliwość pozytywny interes Polski w tym, aby spotykać się z "najbardziej skorumpowanym i proputinowskim politykiem". Wymownie nawiązał też do Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy ukrywają się w Budapeszcie. W poniedziałek (23 marca) prezydent Węgier Tamas Sulyok przybył do Przemyśla, aby wspólnie z prezydentem Karolem Nawrockim wziąć udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Później głowa państwa polskiego ma udać się do Budapesztu, gdzie spotka się z premierem Viktorem Orbánem. Ten punkt harmonogramu wzbudził jednak masę kontrowersji. Przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego przekonują, że to po prostu kontynuacja obchodów. Ponadto Zbigniew Bogucki (szef kancelarii prezydenta) powiedział, że wizyta Nawrockiego w Budapeszcie "ma na celu realizację polskich interesów". Z kolei koalicja rządząca ten krok polskiego prezydenta traktuje jako idealną okazję dla Nawrockiego, aby udzielić oficjalnego poparcia Orbánowi w zbliżających się wyborach parlamentarnych na Węgrzech, zaplanowanych na 12 kwietnia. Dodajmy, że otrzymał on już oficjalne wsparcie od prezydenta USA Donalda Trumpa. Radosław Sikorski o wizycie Karola Nawrockiego na Węgrzech Tę sytuację skomentował już też wicepremier Radosław Sikorski. – Rad bym wiedzieć, jaki jest polski interes we wspieraniu najbardziej skorumpowanego i najbardziej proputinowskiego polityka w Europie – mówił w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie wicepremier. – Od wielu dekad wśród demokracji ustanowił się zwyczaj, że nie realizujemy wizyt państwowych zbyt blisko dnia wyborów. Niestety tutaj jest ewidentny udział w kampanii wyborczej na rzecz urzędującego premiera, który blokuje ważne polskie inicjatywy – zaznaczył. – Przypominam: Węgry wetują w Unii Europejskiej zwrot pieniędzy na Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych za pomoc, jakiej udzieliliśmy Ukrainie. Mówimy o 2 miliardach złotych. Węgry zbojkotowały priorytet polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, jakim było otwarcie tak zwanego klastra negocjacyjnego z Ukrainą. Węgry blokują 20. pakiet sankcji nałożonych na Rosję i wreszcie Węgry blokują pożyczkę w wysokości 90 miliardów euro, która ma umożliwić Ukrainie dalsze stawianie oporu wobec Putina – wymieniał Sikorski. Sikorski widzi tylko dwa powody, dla których Nawrocki mógłby pojechać na Węgry Na koniec nawiązał do Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego – polskich polityków z zarzutami, którzy zamiast stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości, przebywają na Węgrzech, gdzie otrzymali azyl polityczny. – To są wszystko sprawy zasadnicze. Gdyby pan prezydent uzyskał zdjęcie węgierskiego weta albo przywiózł z powrotem do Polski dwóch uciekinierów przed polską sprawiedliwością – wtedy zrozumiem. Ale na razie nie rozumiem, jaki jest w tym polski interes – skwitował Sikorski. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Nawrocki miał już spotkać się z Orbánem, ale się wycofał. Powód miał być prosty: chodziło o zrealizowaną przez premiera Węgier wizytę w Moskwie i jej kontekst. Teraz, choć Orbán wciąż ma dobry kontakt z Putinem, to polski prezydent spotka się z węgierskim szefem rządu.
Go to News Site