naTemat
Zaczęło się od rutynowego patrolu i ciągnika bez tablic rejestracyjnych. Skończyło na scenach, które bardziej pasują do kina sensacyjnego niż do spokojnej gminy na Dolnym Śląsku. Policjanci w Radwanicach próbowali zatrzymać do kontroli traktor z przyczepą, ale 68-letni kierowca zignorował sygnały, uciekł w polną drogę, a w kulminacyjnym momencie po prostu wrzucił wsteczny bieg i staranował radiowóz. Potem porzucił maszynę i próbował ukryć się w pobliskiej miejscowości. Ostatecznie został zatrzymany. Zwykła kontrola zamieniła się w emocjonujący pościg Do zdarzenia doszło w gminie Radwanice w powiecie polkowickim. Dzielnicowi zauważyli na drodze publicznej traktor z przyczepą, który nie miał tablic rejestracyjnych ani tylnego oświetlenia. Funkcjonariusze dali kierowcy sygnał do zatrzymania, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Mężczyzna jednak nie zamierzał kończyć jazdy. Zignorował polecenia i kontynuował ucieczkę. Jak wynika z oficjalnego komunikatu dolnośląskiej policji, jeden z funkcjonariuszy po zrównaniu się z pojazdem dawał kierowcy wyraźne sygnały ręką i krzyczał, nakazując zatrzymanie. To nie przyniosło jednak pożądanego skutku. Traktorzysta skręcił w polną drogę i na chwilę się zatrzymał, ale gdy policjant podszedł do maszyny, nagle znów ruszył i podjął dalszą ucieczkę. Kulminacja jak z kina akcji: wsteczny i taranowanie radiowozu Najbardziej spektakularna i zarazem najgroźniejsza scena całego pościgu rozegrała się po kilkuset metrach. Kierowca po raz kolejny zatrzymał traktor, co mogło wyglądać tak, jakby w końcu zamierzał zakończyć ucieczkę i podporządkować się poleceniom policjantów. Zamiast tego wykonał nagły, agresywny manewr. Niespodziewanie wrzucił wsteczny bieg i ruszył tyłem prosto na radiowóz. Siła uderzenia była na tyle duża, że ciągnik nie tylko wbił się w policyjne auto, ale jeszcze pchał je przez kilka metrów. Ostatecznie radiowóz został obrócony i stanął w poprzek drogi całkowicie zablokowany. To był moment, w którym rutynowa interwencja definitywnie zamieniła się w wyjątkowo niebezpieczny pościg. Na tym ucieczka jednak się nie skończyła. Funkcjonariusze opuścili uszkodzony radiowóz i ruszyli za mężczyzną pieszo. Po krótkim czasie dotarli do pobliskiej miejscowości, gdzie znaleźli zarówno 68-latka, jak i ukryty za jedną z posesji traktor z przyczepą. To właśnie tam zakończył się pościg, który zaczął się od zwykłego patrolu drogowego. Co teraz grozi 68-latkowi? Policja przekazała, że mężczyzna odpowie za niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Za taki czyn grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Oprócz tego czekają go także konsekwencje finansowe: ma pokryć szkody wyrządzone w radiowozie oraz zapłacić karę za brak obowiązkowego OC. Na tym etapie policja nie podała jeszcze kompletnej listy zarzutów, ale wszystko wskazuje na to, że 68-latek nie będzie odpowiadał jedynie za drogowe wykroczenia. Pościg, zignorowanie poleceń funkcjonariuszy i staranowanie radiowozu sprawiają, że mowa o sprawie znacznie poważniejszej niż standardowa kontrola zakończona mandatem.
Go to News Site