Duchowny przemówił po raz pierwszy. Relacja z trzeciej rozprawy księdza Olszewskiego

Duchowny przemówił po raz pierwszy. Relacja z trzeciej rozprawy księdza Olszewskiego

To była pierwsza i prawdopodobnie ostatnia rozprawa, na której mogliśmy usłyszeć księdza Michała Olszewskiego. Główny oskarżony w sprawie wyłudzeń z Funduszu Sprawiedliwości we wtorek odmówił składania wyjaśnień, ale wylewnie opowiadał o doznanych krzywdach. Obszerne wyjaśnienia złożyła za to urzędniczka Urszula D., której przemowę przerwała awantura o cukierki.

Nauczyciele nagrywani i upokarzani na lekcjach. Wszystko dla lajków i zasięgów

Nauczyciele nagrywani i upokarzani na lekcjach. Wszystko dla lajków i zasięgów

– Uczeń może zrobić zdjęcie nauczycielowi, dołączyć do tego obrazek z butelką wódki i wrzucić wszystko do internetu. I co się z tym dzieje? Nic. A dlaczego? Bo art. 63 Karty Nauczyciela jest martwy – mówi gorzko pedagog z wieloletnim stażem. Uczniowie transmitują lekcje na żywo, wbrew woli nauczycieli. Robią to dla zasięgów. Cel jest prosty: ośmieszyć i upokorzyć. Na potrzeby tekstu nazwijmy go Krzysztof. W szkole pracuje już kilkadziesiąt lat. Na wstępie wyjaśnia od razu: – Nie da się nic zrobić, żeby nauczyciel nie padł ofiarą nagrania na lekcji. Zupełnie nic. Opowiada, jak wygląda typowa sytuacja w klasie: – Uczeń wyjmuje telefon na lekcji. W naszej szkole statut jasno określa, że nie wolno korzystać z telefonów podczas zajęć. Mimo to uczeń świadomie łamie ten zapis. Dostaje uwagę, wraca do domu, a na kolejnej lekcji robi to samo. Czasem nawet wielokrotnie. Krzysztof dalej tłumaczy, jakie działania może podjąć szkoła: – Nauczyciel może wpisać uwagę, poprosić wychowawcę o interwencję, a wychowawca może wezwać rodzica do szkoły. Jeżeli rodzic współpracuje, próbuje pomóc w rozwiązaniu problemu. Jeśli jest niewspółpracujący lub traktuje sytuację oportunistycznie, działania szkoły często okazują się nieskuteczne. W praktyce zdarzają się uczniowie, którzy mimo starań rodziców, wychowawcy i pedagoga szkolnego nadal przynoszą telefony na lekcje. – I co dalej się z tym dzieje? – dopytuję. – Tak jak w przypadku wielu innych uczniów – jeśli ktoś wielokrotnie łamie normy szkolne – stosujemy tzw. kary statutowe. Uczeń może dostać ustną naganę od wychowawcy, ustną naganę od dyrektora, naganę na piśmie itd. A procedura w sądzie rodzinnym trwa miesiącami. – Sąd nie ma żadnego obowiązku informowania szkoły o swoich działaniach. Mogę więc napisać pismo, że uczeń łamie normy szkolne i robi różne rzeczy. Mogę nawet wskazać, że uczeń zrobił zdjęcie nauczycielowi, dołączył do tego obrazek z butelką wódki i wrzucił wszystko do internetu. I co się z tym dzieje? Nic. Jego zdaniem Artykuł 63 Karty Nauczyciela, mówiący o prawie nauczyciela do ochrony jego dóbr osobistych i wizerunku podczas pracy, w praktyce nie działa. – Jest złudny. I właśnie tym się powinna zająć pani Nowacka i całe ministerstwo – podsumowuje gorzko. Nauczyciele upokarzani. System jest bezradny Nauczyciele w komentarzach na Facebooku skarżą się, że coraz częściej stają się ofiarami nagrań i transmisji lekcji prowadzonych przez uczniów. Wielu podkreśla, że nawet jeśli zgłoszą sytuację dyrekcji lub policji, często nie przynosi to realnych konsekwencji. W tej sprawie bije też na alarm ruch Protest z Wykrzyknikiem. I w swoich mediach społecznościowych przytacza jedną z wielu historii: "Akcja toczy się w klasie, podczas lekcji. Na filmie widać, że uczniowie podczas relacji na żywo dokuczają nauczycielce pod wpływem zachęt płynących od komentujących. W klasie panuje chaos, telefon z kamerką ukryty jest na kolanach, widać podłogę i nogi pod ławką. Nauczycielka wydaje się całkowicie bezbronna i bezradna, bo nie wie, jakie jest źródło tych chuligańskich zachowań i wulgarnych odzywek". Opisywana nauczycielka dowiedziała się o nagraniu przypadkiem – natrafiła na TikToku na film z własnym udziałem. Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP, potwierdza w rozmowie ze mną, że zjawisko nagrywania nauczycieli przez uczniów się nasila. – Po raz pierwszy zaobserwowaliśmy je w czasie pandemii i zdalnych lekcji. Wtedy nauczyciele na szeroką skalę mieli do czynienia z nagrywaniem zajęć, upublicznianiem materiałów w internecie oraz transmitowaniem lekcji na żywo. Niestety wnioski z tamtego okresu nie zostały wyciągnięte – mówi wprost. Uczniowie nagrywają nauczycieli bez ich zgody i wrzucają filmiki do sieci. Niektórzy nawet transmitują lekcje na żywo. Użytkownicy na gorąco komentują live. – Jak to możliwe, że nauczyciel jest bezbronny w tej kwestii? – próbuję zrozumieć. – Dlatego że nie istnieje konkretny przepis zakazujący nagrywania lekcji. Oczywiście nie można udostępniać takich nagrań – przepisy w tym zakresie istnieją, ale problemem jest ich egzekwowanie. Jak mówi dalej, bardzo często nauczyciel dowiaduje się o nagraniu przypadkiem – ktoś podsyła mu link do filmu lub transmisji prowadzonej z ukrycia, spod ławki albo z telefonu schowanego w książkach na ławce. Cel? Ośmieszyć, zdobyć lajki i podbić swoje zasięgi. Jak mówi dalej, kwestia ta wymaga uregulowania prawnego, ponieważ nagrywanie i transmitowanie lekcji narusza dobra osobiste nauczycieli i powoduje realne szkody. – Jeśli lekcja jest transmitowana na żywo, dochodzi także do naruszeń przepisów dotyczących ochrony wizerunku i danych osobowych – nie tylko nauczycieli, ale także wszystkich uczniów widocznych na nagraniu. To pokazuje, jak szeroki jest problem i jak bardzo potrzebne są systemowe regulacje, które pozwolą nauczycielom nie być bezradnymi wobec nowych technologii i platform cyfrowych – dodaje Kaszulanis. Rzeczniczka podkreśla, że problem wymaga uregulowania na poziomie ogólnokrajowym. – Wiele szkół wprowadza zakazy używania telefonów, nagrywania zajęć i upubliczniania materiałów w statutach szkolnych, ale brakuje systemowych i ogólnopolskich rozwiązań, które realnie chroniłyby nauczycieli – zauważa. Jednak wyobraźnia uczniów sięga dalej. Nie tylko nagrywają nauczycieli, ale także wykorzystują wizerunek pedagogów w żartobliwych lub upokarzających kontekstach.   Sprawa z grudnia ubiegłego roku: uczennica olsztyńskiej podstawówki zakłada na Facebooku fałszywe konto i jako zdjęcie profilowe ustawia fotografię nauczycielki.  Inna sytuacja: uczniowie między sobą przesyłają filmik wygenerowany przez AI, który zawiera wizerunek nauczycielki.  Wracam do Krzysztofa z pytaniem: Czy nauczyciel może po prostu poprosić uczniów, żeby odłożyli telefony? A jeśli tego nie zrobią – czy można im je zabrać? – Nie można. W niektórych szkołach stosuje się rozwiązanie z koszyczkami na telefony, ale wymaga to odpowiedniej organizacji i środków. Poza tym nawet, jeśli taka praktyka obowiązuje, uczeń może odmówić. W praktyce nie ma skutecznych narzędzi prawnych, które pozwalałyby zmusić go do oddania telefonu – odpowiada. Policja pomoże nauczycielom? Niekoniecznie W środowisku nauczycielskim pojawiają się zarzuty, że w podobnych sytuacjach policja reaguje zbyt słabo lub że nie podejmuje zdecydowanych działań. – Policja musi mieć podstawę prawną, żeby podjąć działania. Jeśli jej nie ma, może jedynie sporządzić notatkę i skierować wniosek do sądu rodzinnego, wskazując, że zachowanie dziecka może świadczyć o demoralizacji – wyjaśnia Jacek Wilczewski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. Jak dodaje, w sprawach dotyczących nieletnich rola policji polega przede wszystkim na zabezpieczeniu śladów i dowodów czynu karalnego, tak aby nie zostały zatarte.  – Funkcjonariusze mogą więc wstępnie przesłuchać osoby, sporządzić notatkę, zabezpieczyć nagranie lub inne materiały dowodowe i przekazać je dalej. Samo postępowanie w sprawach nieletnich w praktyce toczy się przed sądem rodzinnym, który podejmuje dalsze decyzje podkreśla – Wilczewski. Zapytałam Ministerstwo Edukacji Narodowej, jakie kroki zamierza podjąć, żeby chronić nauczycieli. Czekam na odpowiedź.

"Tutaj rząd mówi prawdę". Polityk PiS o Czarzastym

"Tutaj rząd mówi prawdę". Polityk PiS o Czarzastym

Poseł PiS Marcin Ociepa zwrócił uwagę, że rząd co prawda mówi prawdę, przyznając że marszałek Sejmu posiada dostęp do informacji śclśle tajnych, ale nie mówi kto bierze odpowiedzialność za udostępnianie tych dokumentów. - Chodzi tylko o to, żeby ktoś ze służb wyszedł i powiedział: tak, sprawdzaliśmy marszałka Włodzimierza Czarzastego, jest czysty. Tego nie mamy - powiedział.

Tonący brzytwy się chwyta. Obóz Donalda Trumpa bierze na cel amerykańską świętość. Miliony obywateli mogą stracić realne prawo głosu

Tonący brzytwy się chwyta. Obóz Donalda Trumpa bierze na cel amerykańską świętość. Miliony obywateli mogą stracić realne prawo głosu

Wybory w połowie kadencji prezydenta to okazja, by Amerykanie ocenili politykę Białego Domu. A według wszelkich badań opinii publicznej wyborcy nie są zadowoleni z Donalda Trumpa. Republikanie robią, co mogą, by uratować się przed klęską. W tym tygodniu Izba Reprezentantów będzie głosować nad ustawą, która może zasadniczo zmienić prawo wyborcze. Głównym beneficjentem tej zmiany byłby oczywiście obóz Donalda Trumpa. Ten desperacki krok pokazuje, że prezydent naprawdę obawia się listopadowych wyborów.

"Granica została przekroczona". Ostry głos PZN w obronie Poli Bełtowskiej

"Granica została przekroczona". Ostry głos PZN w obronie Poli Bełtowskiej

Pola Bełtowska, 19-letnia polska skoczkini narciarska i kombinatorka norweska, która reprezentuje nas na zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo na skoczni w Predazzo, padła ofiarą potężnego hejtu. Zawodniczce się nie wiedzie - konkurs mikstów w skokach narciarskich we wtorek zakończyła na przedostatnim miejscu, przez co zalała ją fala agresywnych i nienawistnych komentarzy. "To, co obserwujemy, przekroczyło wszelkie granice krytyki sportowej" - napisał Polski Związek Narciarski.