Posłanka PiS do dziennikarza TVN24: Wypowiada się pan jak pierwsza naiwna
Budżet nie jest z gumy - powiedziała posłanka PiS Anna Paluch. Pytana przez dziennikarza TVN24 o program SAFE zarzuciła mu, że "wypowiada się jak pierwsza naiwna".
Budżet nie jest z gumy - powiedziała posłanka PiS Anna Paluch. Pytana przez dziennikarza TVN24 o program SAFE zarzuciła mu, że "wypowiada się jak pierwsza naiwna".
Władze Szwajcarii przeprowadzą 14 czerwca referendum dotyczące ograniczenia liczby ludności kraju do 10 milionów osób.
"Jak wysokie premie na koniec roku otrzymali łącznie wszyscy urzędnicy z nowosądeckiego ratusza?" — takie pytanie zadali dziennikarze małopolskiego portalu informacyjnego "Sześcian" ludziom prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla. — Liczyliśmy na konkretną informację o kwotach, ale ta, którą do nas odesłano, wbiła nas w fotel — mówi Rafał Kwarciak, redaktor naczelny portalu. Urzędnicy za informacje o premiach zażądali zapłaty, tłumacząc, że podliczenie przyznanych premii to "czasochłonne zajęcie". Prezydent Nowego Sącza w rozmowie z Onetem tłumaczy się, że pytania dziennikarskie destabilizują pracę urzędu.
Zmarła Janina Rożecka, ps. "Dora", sanitariuszka z Powstania Warszawskiego. Kobieta żyła 104 lata. Została odznaczona medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" przyznawanym przez Instytut Yad Vashem.
Tu chodzi o dziesiątki znakomitości ze świata polityki, biznesu, kultury, mały Bilderberg, którzy wciąż pozostają w grze.
Tu chodzi o dziesiątki znakomitości ze świata polityki, biznesu, kultury, mały Bilderberg, którzy wciąż pozostają w grze.
Coraz częściej dowiadujemy się z mediów o możliwym „kompromisie” ze strony MEN w kwestii edukacji zdrowotnej. Na czym więc miałby polegać ów „kompromis” a’ la Nowacka?
Coraz częściej dowiadujemy się z mediów o możliwym „kompromisie” ze strony MEN w kwestii edukacji zdrowotnej. Na czym więc miałby polegać ów „kompromis” a’ la Nowacka?
Córka Kim Dzong Una odgrywa coraz większą rolę na północnokoreańskiej scenie politycznej, pojawiając się z ojcem podczas oficjalnych wizyt i być może przygotowując się do objęcia władzy w przyszłości. Południowokoreańska Narodowa Agencja Wywiadowcza monitoruje jej aktywność oraz udział w nadchodzących wydarzeniach politycznych.
87-latek miał pomylić pedały.
Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, zapowiedział na platformie X, że składa zawiadomienie do prokuratury na Donalda Tuska!
Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, zapowiedział na platformie X, że składa zawiadomienie do prokuratury na Donalda Tuska!
Są pączki za 5 groszy. Są za 9. Są za darmo, jeśli dorzucisz do koszyka papier toaletowy, pomidory i żel do czyszczenia toalet za stówę. W tłusty czwartek dyskonty prześcigają się w cenowych absurdach, a my – jak co roku – robimy wielkie oczy i… wrzucamy do koszyka dwadzieścia cztery pączki, bo przecież szkoda nie wziąć. Tylko że to nie jest już "tani pączek", tylko sygnał alarmowy. Promocje na pączki w dyskontach są w tym roku jak mem. W jednej sieci pączek kosztuje 55 groszy, ale już przy dwunastu sztukach spada do dziewięciu groszy. Przy dwudziestu czterech – do pięciu. W innej za pięć groszy dostaniesz ich dwanaście. Gdzie indziej – gratis, o ile wcześniej wydasz sto złotych. To już nie jest święto łasuchów, tylko olimpiada dumpingowych cen. Można się z tego śmiać, robić rolki na Instagramie i liczyć, ile pączków da się zjeść za złotówkę. Tylko że w tym wszystkim kompletnie gubi się jedna refleksja i to dość istotna – co my właściwie jemy? Tanie pączki z dyskontów wcale nie są fajne. Pestycydy to dopiero początek Umówmy się: jeśli coś, co ma w składzie mąkę, tłuszcz, cukier i nadzienie – a do tego dochodzą jeszcze energia, woda, transport i czyjaś praca – kosztuje pięć groszy, to pytanie nie brzmi już: "jak to możliwe?", tylko: "co to właściwie jest za syf?". Pączek za kilka groszy to nie po prostu "gorszy pączek" – to jest produkt przemysłowy w najczystszej postaci. Robiony hurtowo, smażony w tłuszczu, który ma wytrzymać tysiące sztuk, z nadzieniem, które musi być stabilne miesiącami, z ciastem, które nie może się starzeć ani psuć. Smak jest drugorzędny. Liczy się trwałość, powtarzalność i koszt. I teraz dochodzimy do rzeczy, o których w reklamach "mega okazji" nikt nie mówi. Niezależny niemiecki magazyn "Öko-Test", który przerowadza testy produktów, poprosił ekspertów o analizę składu pączków z popularnych sieci handlowych. Badano m.in. obecność pestycydów, pozostałości olejów mineralnych (MOSH/MOAH), tłuszcze trans, dodatki technologiczne, aromaty, fosforany, karboksymetylocelulozę. Efekt? Żaden z badanych wypieków nie dostał oceny wyższej niż "zadowalająca". W części próbek wykryto kilka rodzajów pestycydów naraz. W innych – pozostałości olejów mineralnych, które w ogóle nie powinny trafiać do żywności. Były dodatki poprawiające konsystencję, aromaty udające smak, stabilizatory, których zadaniem jest jedno: sprawić, żeby ten pączek przetrwał wszystko, łącznie z apokalipsą. Co ciekawe – jeden z najdroższych badanych pączków wypadł najgorzej. Cena wcale nie uratowała składu. Ale groszowe "okazje" wypadły… dokładnie tak, jak można się było spodziewać. Nikt nie umrze od jednego taniego pączka w Tłusty Czwartek, ale może nie jedz ich 20 Nie chodzi o straszenie, bo nikt nie umrze od jednego pączka. Problem leży gdzie indziej: normalizujemy jedzenie, które nie ma prawa być tak tanie. Przyzwyczajamy się, że słodycz za grosze to "spryt", a nie czerwona lampka. Skoro w czasach powszechnej drożyzny coś kosztuje kilka groszy, to trzeba brać, nie? Najlepiej hurtowo i nawalić pół koszyka pączków za 5 groszy. Niestety tanio nie znaczy bezkosztowo i najważniejsze pytanie brzmi: jaką cenę tak naprawdę płacimy za pączki "za dara"? Pączek z dobrej cukierni kosztuje kilka, kilkanaście złotych (nie musicie od razu kupować ich u Gessler) nie dlatego, że ktoś chce nas oskubać, ale dlatego, że używa prawdziwego masła, świeżych jaj, normalnego tłuszczu. Robi tego pączka dla ludzi, a nie pod tabelkę zysków w Excelu. Pewnie, są wyjątki, bo nie brakuje cwaniaków, ale większa szansa, że zjesz porządnego pączka z porządnej cukierni niż z dyskontu. To jest różnica między jedzeniem a produktem spożywczym – między czymś, co ma dawać przyjemność, a czymś, co ma się po prostu sprzedać. Od jednego pączka nic się nie stanie, ale problem zaczyna się wtedy, gdy takie "okazje" przestają być wyjątkiem, a stają się normą. Gdy przyzwyczajamy się do żywności pełnej tanich tłuszczów, dodatków, stabilizatorów i aromatów, bo jest tanio. Konsekwencje nie działają od razu, ale zbierają się latami: obciążają organizm, metabolizm, zdrowie. Po cichu i bez alarmów. Tłusty Czwartek to dziś festiwal kupowania jak najtaniej Tłusty Czwartek miał być świętem przyjemności i czymś, na co się czeka. Jednym pączkiem, dwoma, trzema. Tymczasem zamienił się w festiwal hurtowego obżarstwa, gdzie liczy się ilość, nie jakość, a duma polega na tym, że "wyszło najtaniej". Czyli zjedzmy jak najwięcej byle czego, zamiast naprawdę delektować się jednym pysznym pączkiem, który faktycznie nam smakuje. Więc nie – nikt ci nie zabrania kupić pączka za pięć groszy. Ale może zamiast brać dwadzieścia cztery w "super ekstra mega promocji", lepiej wziąć jednego porządnego. Zjeść go bez wyrzutów sumienia i bez składu, który zawiera całą tablicę Mendelejewa. Wiem, że psuję humory, ale pączek za grosze to wcale nie okazja – to sygnał ostrzegawczy.
Gwałtowne zmiany w Grupie Azoty. Rada nadzorcza odwołała prezesa Andrzeja Skolmowskiego oraz dwóch wiceprezesów. Tymczasowe stery przejmuje Aleksandra Machowicz-Jaworska. Jednocześnie Ministerstwo Aktywów Państwowych zapowiada dokapitalizowanie giganta, by ratować jego kondycję.
Zgodnie z ogłoszeniem z 5 lutego, wydanym przez Dowództwo Europejskie Stanów Zjednoczonych (EUCOM) w Niemczech, USA i Rosja uzgodniły ponowne nawiązanie dialogu wojskowego na wysokim szczeblu. Nie zostało jednak dokładnie wyjaśnione, co to w praktyce oznacza. Historia pokazuje, że takie rozmowy rzadko są wyłącznie gestem dobrej woli — równie często stają się narzędziem strategicznego rozpoznania i testowania intencji drugiej strony. Co może oznaczać powrót do rozmów — i czego nie należy się po nim spodziewać — wyjaśnia Kevin Ryan, ekspert od rosyjskich sił zbrojnych i były oficer armii USA.
Dzielnice otrzymają do zaopiniowana projekt uchwały ograniczającej nocną sprzedaży alkoholu w całej Warszawie. Pierwsze efekty działania pilotażu w dwóch dzielnicach są zdaniem ratusza obiecujące: w obu spadła liczba interwencji służb. Urzędnicy nie zaobserwowali też negatywnego wpływu nowych regulacji na funkcjonowanie lokalnych firm.