Południe Europy szykuje się na "Harry Bis". Ambasada ostrzega Polaków

Południe Europy szykuje się na "Harry Bis". Ambasada ostrzega Polaków

Polska ambasada we Włoszech ostrzegła, że nadchodzi druga fala gwałtownego pogorszenia pogody, nazywana w mediach cyklonem "Harry Bis". Przedstawiciele placówki poinformowali o ogłoszonych alertach meteorologicznych dla południowego i zachodniego wybrzeża Włoch oraz zaapelowali o ostrożność. To drugie tegoroczne uderzenie tak ekstremalnych zjawisk w tym regionie. Wcześniej cyklon sparaliżował kraj w styczniu.

Południe Europy szykuje się na drugą falę. Ambasada ostrzega Polaków

Południe Europy szykuje się na drugą falę. Ambasada ostrzega Polaków

Polska ambasada we Włoszech ostrzegła, że nadchodzi druga fala gwałtownego pogorszenia pogody, nazywana w mediach cyklonem "Harry Bis". Przedstawiciele placówki poinformowali o ogłoszonych alertach meteorologicznych dla południowego i zachodniego wybrzeża Włoch oraz zaapelowali o ostrożność. To drugie tegoroczne uderzenie tak ekstremalnych zjawisk w tym regionie. Wcześniej cyklon sparaliżował kraj w styczniu.

Południe Europy szykuje się na drugą falę. Ambasada ostrzega Polaków

Południe Europy szykuje się na drugą falę. Ambasada ostrzega Polaków

Polska ambasada we Włoszech ostrzegła, że nadchodzi druga fala gwałtownego pogorszenia pogody, nazywana w mediach cyklonem "Harry Bis". Przedstawiciele placówki poinformowali o ogłoszonych alertach meteorologicznych dla południowego i zachodniego wybrzeża Włoch oraz zaapelowali o ostrożność. To drugie tegoroczne uderzenie tak ekstremalnych zjawisk w tym regionie. Wcześniej cyklon sparaliżował kraj w styczniu.

Wątpliwości być nie powinno, kto ma walczyć za Europę. Oto przekaz Pentagonu

Wątpliwości być nie powinno, kto ma walczyć za Europę. Oto przekaz Pentagonu

"NATO 3.0" to według wiceszefa Pentagonu Elbridge’a Colby’ego model, do którego powinien dążyć Pakt Północnoatlantycki. Co powinno się zmienić w porównaniu do stanu dzisiejszego? To Europa ma wystawić przeważającą większość sił niezbędnych do odstraszania i ewentualnego odparcia agresji na kontynencie. Amerykanie odpowiadaliby głównie za tzw. parasol nuklearny. Colby wezwał do realizacji tego scenariusza w trakcie spotkania ministrów obrony państw NATO.

Tanie auta z Chin już nie będą takie tanie. Podziękujcie rządowi, który powiedział "stop"

Tanie auta z Chin już nie będą takie tanie. Podziękujcie rządowi, który powiedział "stop"

To koniec szalonej jazdy bez trzymanki, jaką zaserwowali nam producenci z Państwa Środka. Chiński rząd właśnie pociągnął za hamulec ręczny, i to z taką siłą, że w całym Pekinie czuć swąd palonej gumy. Jeśli myśleliście, że wojna cenowa w Chinach będzie trwać wiecznie, a auta będą tanieć do poziomu paczki ryżu to mamy dla was kubeł zimnej wody. Stało się to, o czym plotkowano od miesięcy. State Administration for Market Regulation (SAMR), czyli chiński urząd do spraw regulacji rynku, wydał oficjalne wytyczne, które weszły w życie 12 lutego 2026 roku. Przekaz jest krótki: koniec z dumpingiem. Producentom zakazano sprzedaży samochodów poniżej kosztów produkcji. I nie mówimy tu tylko o podstawowej cenie z fabryki. Chińczycy sprytnie zamknęli furtki, wliczając w koszt całkowity również administrację, marketing, a nawet koszty finansowe. To cios w samo serce strategii wielu marek, które przez ostatnie lata stosowały metodę spalonej ziemi, byle tylko wygryźć konkurencję z rynku. BYD traci, Tesla czeka Dlaczego Pekin zdecydował się na tak drastyczny krok właśnie teraz? Spójrzcie na liczby, bo one nie kłamią. W styczniu 2026 roku sprzedaż samochodów osobowych w Chinach spadła o 19,5 proc. rok do roku. Rynek po prostu zaczął zjadać własny ogon. Nawet gigantyczny BYD, który w 2025 roku zdetronizował Teslę pod względem sprzedaży elektryków, poczuł ten bolesny uścisk. W styczniu firma dostarczyła 210 051 pojazdów, co oznacza potężny zjazd o 30,1 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Marże stopniały do poziomu, który zaczyna przerażać inwestorów, a zysk w trzecim kwartale 2025 roku spadł o 30 proc. po raz pierwszy od ponad trzech lat. Lokalne stowarzyszenia branżowe podają, że agresywna wojna cenowa w Chinach doprowadziła do strat w całym sektorze szacowanych na 471 miliardów juanów (ok. 68 miliardów dolarów) w ciągu ostatnich trzech lat. BMW i Mercedes nie zostają w tyle Co ciekawe, w ten morderczy taniec dały się wciągnąć nawet marki premium. Na początku stycznia BMW obniżyło ceny aż 31 modeli sprzedawanych w Chinach. Rekordzistą został elektryczny model i7 M70L, którego cena spadła o niebagatelne 301 000 juanów (to ponad 160 tys. złotych!). Teraz takie ruchy będą pod lupą. Nowe prawo uderza też w układanie się z dostawcami (koniec z wymuszaniem 15-procentowych rabatów pod groźbą braku zapłaty) oraz w kreatywną księgowość dealerów. Koniec z dumpingiem oznacza, że cena nowego samochodu musi wreszcie zacząć odzwierciedlać jego realną wartość, a nie tylko ambicje prezesów w Excelu. Czy to oznacza koniec tanich aut z Chin w Polsce? To pytanie, które zadaje sobie każdy, kto planował zakup MG, BYD czy Xiaomi w 2026 roku. Choć zakaz dotyczy rynku wewnętrznego, to sygnał jest jasny, że Chińczycy muszą zacząć zarabiać. Skoro nie mogą już dobić konkurencji ceną u siebie, całą agresję skierują na eksport samochodów. Jeśli doliczyć cła i inne koszty, to pewnie odbije się to na cenach w Polsce.