Wątpliwości być nie powinno, kto ma walczyć za Europę. Oto przekaz Pentagonu

Wątpliwości być nie powinno, kto ma walczyć za Europę. Oto przekaz Pentagonu

"NATO 3.0" to według wiceszefa Pentagonu Elbridge’a Colby’ego model, do którego powinien dążyć Pakt Północnoatlantycki. Co powinno się zmienić w porównaniu do stanu dzisiejszego? To Europa ma wystawić przeważającą większość sił niezbędnych do odstraszania i ewentualnego odparcia agresji na kontynencie. Amerykanie odpowiadaliby głównie za tzw. parasol nuklearny. Colby wezwał do realizacji tego scenariusza w trakcie spotkania ministrów obrony państw NATO.

Tanie auta z Chin już nie będą takie tanie. Podziękujcie rządowi, który powiedział "stop"

Tanie auta z Chin już nie będą takie tanie. Podziękujcie rządowi, który powiedział "stop"

To koniec szalonej jazdy bez trzymanki, jaką zaserwowali nam producenci z Państwa Środka. Chiński rząd właśnie pociągnął za hamulec ręczny, i to z taką siłą, że w całym Pekinie czuć swąd palonej gumy. Jeśli myśleliście, że wojna cenowa w Chinach będzie trwać wiecznie, a auta będą tanieć do poziomu paczki ryżu to mamy dla was kubeł zimnej wody. Stało się to, o czym plotkowano od miesięcy. State Administration for Market Regulation (SAMR), czyli chiński urząd do spraw regulacji rynku, wydał oficjalne wytyczne, które weszły w życie 12 lutego 2026 roku. Przekaz jest krótki: koniec z dumpingiem. Producentom zakazano sprzedaży samochodów poniżej kosztów produkcji. I nie mówimy tu tylko o podstawowej cenie z fabryki. Chińczycy sprytnie zamknęli furtki, wliczając w koszt całkowity również administrację, marketing, a nawet koszty finansowe. To cios w samo serce strategii wielu marek, które przez ostatnie lata stosowały metodę spalonej ziemi, byle tylko wygryźć konkurencję z rynku. BYD traci, Tesla czeka Dlaczego Pekin zdecydował się na tak drastyczny krok właśnie teraz? Spójrzcie na liczby, bo one nie kłamią. W styczniu 2026 roku sprzedaż samochodów osobowych w Chinach spadła o 19,5 proc. rok do roku. Rynek po prostu zaczął zjadać własny ogon. Nawet gigantyczny BYD, który w 2025 roku zdetronizował Teslę pod względem sprzedaży elektryków, poczuł ten bolesny uścisk. W styczniu firma dostarczyła 210 051 pojazdów, co oznacza potężny zjazd o 30,1 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Marże stopniały do poziomu, który zaczyna przerażać inwestorów, a zysk w trzecim kwartale 2025 roku spadł o 30 proc. po raz pierwszy od ponad trzech lat. Lokalne stowarzyszenia branżowe podają, że agresywna wojna cenowa w Chinach doprowadziła do strat w całym sektorze szacowanych na 471 miliardów juanów (ok. 68 miliardów dolarów) w ciągu ostatnich trzech lat. BMW i Mercedes nie zostają w tyle Co ciekawe, w ten morderczy taniec dały się wciągnąć nawet marki premium. Na początku stycznia BMW obniżyło ceny aż 31 modeli sprzedawanych w Chinach. Rekordzistą został elektryczny model i7 M70L, którego cena spadła o niebagatelne 301 000 juanów (to ponad 160 tys. złotych!). Teraz takie ruchy będą pod lupą. Nowe prawo uderza też w układanie się z dostawcami (koniec z wymuszaniem 15-procentowych rabatów pod groźbą braku zapłaty) oraz w kreatywną księgowość dealerów. Koniec z dumpingiem oznacza, że cena nowego samochodu musi wreszcie zacząć odzwierciedlać jego realną wartość, a nie tylko ambicje prezesów w Excelu. Czy to oznacza koniec tanich aut z Chin w Polsce? To pytanie, które zadaje sobie każdy, kto planował zakup MG, BYD czy Xiaomi w 2026 roku. Choć zakaz dotyczy rynku wewnętrznego, to sygnał jest jasny, że Chińczycy muszą zacząć zarabiać. Skoro nie mogą już dobić konkurencji ceną u siebie, całą agresję skierują na eksport samochodów. Jeśli doliczyć cła i inne koszty, to pewnie odbije się to na cenach w Polsce.

Fala komentarzy po wetach prezydenta. "Nawrocki, nie masz wstydu"

Fala komentarzy po wetach prezydenta. "Nawrocki, nie masz wstydu"

Prezydent Karol Nawrocki zawetował w czwartek dwie ustawy. "Kolejny przykład tego, że nie dorósł do swej roli" - stwierdził europoseł KO Borys Budka. Pozytywnie natomiast zareagował poseł PiS Janusz Kowalski. "Dziękuję panu prezydentowi za obronę języka polskiego" - napisał. "Recydywa politycznej nieodpowiedzialności" - skomentował rzecznik rządu Adam Szłapka, na co odpowiedział mu przedstawiciel Kancelarii Prezydenta.

"Stranger Things" jeszcze się nie kończy. Ale jego spin-off nie będzie dla każdego

"Stranger Things" jeszcze się nie kończy. Ale jego spin-off nie będzie dla każdego

"Stranger Things" nie odchodzi na dobre. Już w kwietniu w serwisie streamingowym Netflix obejrzymy spin-off przygód dzieciaków z Hawkins. Nie każdemu jednak spodoba się formuła "Opowieści z '85". Historia Jedenastki i jej przyjaciół dobiegła oficjalnie końca wraz z wyjściem finałowego odcinka 5. sezonu "Stranger Things". Vecna został pokonany, w miasteczku Hawkins w stanie Indiana nareszcie zapanował spokój, wszyscy bohaterowie dorośli i ruszyli naprzód, zostawiając za sobą bolesne wspomnienia z czasów walki z istotami ze świata "po Drugiej Stronie". Millie Bobby Brown ("Enola Holmes"), Finn Wolfhard ("To"), Winona Ryder ("Sok z żuka") i pozostali aktorzy na dobre pożegnali się z kultowymi postaciami, ale nostalgia za latami 80. zagości jeszcze raz w obszernej bibliotece giganta streamingu. Już 23 kwietnia na Netflixie obejrzymy spin-off "Stranger Things", którego akcja rozgrywa się między drugim a trzecim sezonem serialu. "Stranger Things: Opowieści z '85" na Netflix. O czym będzie animowany spin-off? "Witamy ponownie w Hawkins w mroźną zimę 1985 roku, gdzie oryginalni bohaterowie muszą stawić czoła nowym potworom i rozwikłać paranormalną tajemnicę terroryzującą ich miasto" – czytamy w oficjalnym opisie serialu "Stranger Things: Opowieści z '85", którego showrunnerem został Eric Robles, twórca kreskówki "Fanboy i Chum Chum". W przerwie od gry w Dungeons & Dragons dzieciaki znów będą musiały uratować rodzinne miasteczko, w którym zbudziło się zupełnie nowe zło. Z tak "kosmicznym" przeciwnikiem bohaterowie nie mieli jeszcze do czynienia. "Pod powierzchnią lodu budzi się coś strasznego. Czy nowe zagrożenie pochodzi z Drugiej Strony? A może z laboratorium w Hawkins?" – zapowiada Netflix. Twórca nadchodzącego show usłyszał od braci Dufferów: "Ten świat należy teraz do ciebie". – To otworzyło puszkę Pandory, na którą zareagowaliśmy słowami: "Wow, możemy stworzyć naprawdę wspaniałe rzeczy" – wyjaśnił Robles w rozmowie z Tudum. "Stranger Things: Opowieści z '85" nie jest serialem aktorskim, a animowanym, co może oczywiście podzielić miłośników oryginału. Przypomnijmy, że Netflix od lat udowadnia, że animacja jako medium nie jest zarezerwowana wyłącznie dla najmłodszych widzów. Pokazały to m.in. wybitna adaptacja gry League of Legends zatytułowana "Arcane" oraz świetne anime "Cyberpunk: Edgerunners". W spin-offie nie usłyszmy aktorów i aktorek z serialu live-action. Głosu Jedenastce użyczy Brooklyn Davey Norstedt ("WeCrashed: upadek start-upu"). W Willa wcieli się zaś Ben Plessala ("Castlevania: Nocturne"), a w szeryfa Hoppera – Brett Gibson ("Hot Rod Horror"). W obsadzie znaleźli się też m.in. Odessa A'zion ("Wielki Marty") oraz Lou Diamond Phillips ("La Bamba").

Włodzimierz Czarzasty o zamieszaniu wokół niego. "Trudno jest dyskutować z głupotą"

Włodzimierz Czarzasty o zamieszaniu wokół niego. "Trudno jest dyskutować z głupotą"

Prezydent Karol Nawrocki i prawa strona sceny politycznej mają wątpliwości związane ze sprawą "wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Mówiono o tym m.in. na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. "Nie oplujecie mnie, nie zabijecie mnie. Po prostu krok po kroku będę pokazywał waszą nieuczciwość, wasze zamiary" - mówił w telewizyjnym wywiadzie Włodzimierz Czarzasty.