"Analiza informacji" i brak odpowiedzi na kluczowe pytanie. Kancelaria prezydenta o spółce Nowrocky

"Analiza informacji" i brak odpowiedzi na kluczowe pytanie. Kancelaria prezydenta o spółce Nowrocky

Kancelaria prezydenta nie odpowiedziała na nasze pytanie o promowanie przez Karola Nawrockiego prywatnej marki odzieżowej. Poinformowała natomiast, że "analizuje informacje" dotyczące wykorzystania prezydenckich zdjęć przez tę spółkę w jej mediach społecznościowych. Sprawa wywołała szerszą debatę - o etycznych granicach wykorzystywania wizerunku głowy państwa w działalności komercyjnej.

W Polsce zabraknie budowlańców? Prawo utrudnia lub uniemożliwia praktyczne kształcenie młodych kadr - alarmują przedsiębiorcy

W Polsce zabraknie budowlańców? Prawo utrudnia lub uniemożliwia praktyczne kształcenie młodych kadr - alarmują przedsiębiorcy

Przedsiębiorcy oraz dyrektorzy szkół branżowych i techników z sektora budownictwa alarmują, że zmienione w 2023 r. przepisy poważnie utrudniają lub wręcz uniemożliwiają przyjmowanie przez firmy uczniów na praktyki szkolne na budowach i tym samym tarasują branży budowlanej drogę do przygotowania zawodowego młodocianych pracowników.

Nawrocki na RBN zgrillował Czarzastego. Marszałek odwinął się prezydentowi

Nawrocki na RBN zgrillował Czarzastego. Marszałek odwinął się prezydentowi

Na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego rozmawiano o "wschodnich kontaktach" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Nieźle się działo: od prezydenckiego przemówienia, przez wyjście Donalda Tuska ze spotkania, aż po komentarze szefa Kancelarii Prezydenta RP i... Włodzimierza Czarzastego. Wciąż rozbrzmiewają echa środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W czwartkowy poranek swoje oświadczenie dotyczące zebrania wydał premier Donald Tusk. Potwierdził on, że opuścił spotkanie przed czasem, ściślej mówiąc przed głębszą dyskusją na temat "wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. To właśnie przy tym – trzecim i ostatnim – punkcie posiedzenia RBN warto się na moment (może nawet dłuższy) zatrzymać. Prezydent Nawrocki otworzył posiedzenie RBN. Wbił szpilę marszałkowi Czarzastemu Podczas jawnej części posiedzenia RBN przed kamerami przemawiał prezydent Karol Nawrocki. W pewnym momencie prezydent zwrócił się do uczestników zebrania, mówiąc: – Z całą pewnością część z państwa dzisiaj nie chciałaby spędzać czasu także ze mną, a ja niekoniecznie chciałbym spędzać – spoglądam na pana marszałka, który kiwa głową – więc tak, wolałbym spędzać czas w innym towarzystwie i z tego, co rozumiem, pan marszałek także, natomiast interes bezpieczeństwa państwa polskiego wymaga tego, abyśmy razem siedzieli. Włodzimierz Czarzasty nie odpowiedział (zresztą nie mógł, bo nikt poza prezydentem głosu nie zabrał) na zaczepkę Karola Nawrockiego. W swoim przemówieniu głowa państwa przypominała też, że marszałek Sejmu jest "o jedno uderzenie serca od prezydentury". – Nie możemy sobie pozwolić na sytuację, w której obowiązki głowy państwa przejmie osoba, która nie ma poświadczenia dostępu do informacji ściśle tajnych – mówił Karol Nawrocki. Dyskusja na RBN ws. marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego O "wschodnich kontaktach towarzysko-biznesowych" Włodzimierza Czarzastego rozmawiano podczas niejawnej części posiedzenia. Szczegółowy przebieg dyskusji nie jest znany opinii publicznej, ale z wypowiedzi polityków kształtuje się pewien obraz. Wygląda na to, że delikatnie mówiąc, nie za wiele do powiedzenia miał na ten temat sam marszałek Czarzasty. Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki w wygłoszonym po RBN oświadczeniu zaznaczył, że chodzi w tym o "linię sporu między bezpieczeństwem a pytaniem o to bezpieczeństwo". Przekazał także: – Pan marszałek uznał, że właściwie nie będzie odpowiadał na te pytania czy rozwiewał wątpliwości, taka jest decyzja marszałka Sejmu. To oczywiście nie koniec, bo Bogucki zapowiedział, że prezydent zamierza wyjaśniać sprawę "do spodu" i przez swoją kancelarię dopytywać o tę sprawę koordynatora ds. służb specjalnych Tomasza Siemioniaka. Czarzasty o... Czarzastym. Marszałek Sejmu odgryzł się prezydentowi. Premier też dorzucił swoje Marszałek podczas rozmów z dziennikarzami w Sejmie komentował wczorajsze posiedzenie RBN. Mówił między innymi o przemówieniu prezydenta, zwracając uwagę (tak jak my w naTemat), że poza Karolem Nawrockim nie przemówił nikt inny. Powiązał tę sytuację z przebiegiem Rady Gabinetowej. – Narada się rozpoczęła od jednostronnego oświadczenia prezydenta. Prezydent nie zdecydował się tak jak wcześniej, na udzielenie głosu choćby premierowi. Wiem dlaczego. Była Rada Gabinetowa, udzielił głos premierowi i skończyło się to dla niego tak jak się skończyło – mówił [cytat za Onet.pl]. Co zaś do jego "wschodnich kontaktów", marszałek Czarzasty przekazał dziennikarzom, że "ustawka się nie udała". – Mogę powiedzieć, że nie powiedziałem słowa w tej sprawie, bo nie uczestniczę w ustawkach – stwierdził zaczepnie. – Sprawa wokół mnie ma jeden wymiar, o tym wymiarze powiedział premier Morawiecki: robimy to po to, żeby pan marszałek Czarzasty zrezygnował. Mam złe informacje panie premierze. Możecie na mnie pluć, możecie opowiadać bzdury (...), ale nie zrezygnuje. Nie będę uległy tego typu sugestiom. Źle trafiliście – przekazał jeszcze i dodał, że podczas RBN padły pytania o przeszłość prezydenta. – Była odpowiedź, ale ona była taka, że jakby miała paść głośno, to by nie mogli powiedzieć. Nie mogę tego powiedzieć – uśmiechnął się i jak podaje Onet, dodał, że "odpowiedź byłaby żenująca". Podobne stanowisko marszałek Sejmu zajął jeszcze w środowy wieczór, kiedy to opublikował na X swoje zdjęcie i napisał: "RBN. SAFE i Rada Pokoju – ważne rozmowy. Czarzasty – ustawka się nie udała. Dziękuję za Wasze wsparcie! Jedziemy dalej". Jak już wspominaliśmy, Donald Tusk opuścił posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego po omówieniu kwestii dotyczących programu SAFE i Rady Pokoju. Premier w czwartkowym oświadczeniu mówił, że w jego ocenie "to nie miejsce, gdzie dyskutuje się o kontaktach towarzyskich". Przy okazji wbił szpilę prezydentowi, mówiąc: – Powiem szczerze: to było bardzo nieostrożne ze strony prezydenta Nawrockiego, czynić poważne zarzuty z faktu, że ktoś obraca się w takim czy innym towarzystwie. Prezydent Nawrocki powinien być szczególnie ostrożny w formułowaniu oskarżeń, że jak ktoś się obraca w złym towarzystwie, to go dyskwalifikuje. Wiecie państwo, o czym mówię. Takie argumenty mogą obrócić się przeciwko niemu. Sejm wydał komunikat. Oficjalne stanowisko w sprawie marszałka Czarzastego W czwartkowy poranek Sejm wydał oficjalny komunikat dotyczący dostępu do informacji ściśle tajnych. W jego treści wyjaśniono, w jaki sposób sprawdzany jest marszałek. "Oczekiwanie wypełnienia przez Marszałka Sejmu ankiety bezpieczeństwa to niezrozumienie wynikające z niewiedzy albo wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Kontrola, której podlega Marszałek Sejmu jest stała i ostrzejsza niż kontrola wynikająca z jakichkolwiek procedur ankietowych" – czytamy we wstępie. W dalszej kolejności wskazano: "Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z mocy prawa i jest pod stałą ochroną kontrwywiadowczą polskich służb. Co więcej – jako druga osoba w państwie mająca kontakt z szefami służb specjalnych, sam poprosił o dodatkową weryfikację kontrwywiadowczą swoich kontaktów i uzyskał jasną informację: nie ma absolutnie żadnych zastrzeżeń. Fakt ten został potwierdzony publicznie przez koordynatora ds. służb specjalnych Tomasza Siemoniaka". "Marszałek Sejmu nie wypełnia wspominanych w mediach ankiet, gdyż są one przeznaczone dla osób o niższym dostępie. Co więcej, gdyby zwrócił się w tym trybie do ABW o weryfikację, ta musiałaby odmówić (art. 34 ustawy o ochronie informacji niejawnych). Druga osoba w państwie jest kontrolowana w innych trybach, na bieżąco, w czasie rzeczywistym oraz informowana o wszelkich zagrożeniach kontrwywiadowczych. Gdyby istniał jakikolwiek problem, nie byłoby pozytywnego oświadczenia koordynatora służb, a dostęp do tajnych informacji byłby ograniczany" – przekazano.

WIBOR pod lupą TSUE. Kto ma kredyt, ten powinien poznać dzisiejszy wyrok

WIBOR pod lupą TSUE. Kto ma kredyt, ten powinien poznać dzisiejszy wyrok

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że sama obecność WIBOR w umowie kredytu mieszkaniowego nie tworzy automatycznie pułapki na klienta. Co więcej, bank nie musi tłumaczyć konsumentowi szczegółowej kuchni wyliczania tego wskaźnika. Sprawa, którą zajął się Trybunał, zaczęła się od konkretnej umowy kredytu hipotecznego ze zmiennym oprocentowaniem zawartej w sierpniu 2019 r. Sąd Okręgowy w Częstochowie miał wątpliwości, czy postanowienia dotyczące oprocentowania opartego na WIBOR można traktować jako potencjalnie nieuczciwe wobec konsumenta. Chodziło przede wszystkim o to, czy klient był wystarczająco poinformowany, jak ten wskaźnik powstaje i kto nad nim czuwa. Sąd zapytał więc TSUE, czy unijne przepisy o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich pozwalają zakwestionować samą konstrukcję zapisów o zmiennym oprocentowaniu opartym na WIBOR, jeżeli konsument nie zna szczegółowej metodologii. Innymi słowy: czy brak takiej wiedzy oznacza automatycznie, że klauzula jest nieprzejrzysta i działa na niekorzyść słabszej strony umowy. Trybunał odpowiedział wprost: nie. Wymóg przejrzystości nie oznacza, że bank ma prowadzić klienta za rękę przez cały algorytm wyliczania wskaźnika referencyjnego. W ocenie TSUE wystarczy, że konsument rozumie, iż oprocentowanie jest zmienne, opiera się na zewnętrznym wskaźniku i że ten wskaźnik podlega określonym, publicznie dostępnym regułom. WIBOR pod ochroną unijnych ram prawnych Najistotniejszy fragment wyroku dotyczy statusu samego wskaźnika. TSUE przypomniał, że WIBOR funkcjonuje w ściśle zdefiniowanych ramach prawnych na poziomie Unii, a nad przestrzeganiem tych zasad czuwają właściwe organy krajowe. To oznacza, że dopóki dany wskaźnik referencyjny mieści się w tych regułach, prawo traktuje go jako narzędzie zgodne z systemem, a nie wątpliwy eksperyment kosztem klienta. – Przepisy krajowe określają jedynie ogólne ramy ustalania takiego oprocentowania, pozostawiając przedsiębiorcy możliwość określenia umownego wskaźnika referencyjnego lub stałej marży, którą się dodaje. Klauzula umowna, ustalająca oprocentowanie zmienne, oparte na wskaźniku referencyjnym, takim jak WIBOR, może być zbadana w świetle tej dyrektywy – podkreślił TSUE. Trybunał uznał, że klauzula umowna, która odwołuje się do takiego wskaźnika, co do zasady nie tworzy sama z siebie znaczącej nierównowagi między bankiem a konsumentem. Nie wyklucza to badania innych elementów umowy, ale sam fakt pojawienia się WIBOR nie jest wystarczającym argumentem, by całą konstrukcję umowy uznać za toksyczną. Unijne prawo nie traktuje więc wskaźników referencyjnych używanych w sektorze finansowym jako domyślnie podejrzanych, o ile działają w ramach zatwierdzonych mechanizmów i nadzoru. Spór nie znika, ale jego ciężar przesuwa się – mniej na sam WIBOR, bardziej na konkretne okoliczności danej umowy i sposób jej zawarcia. Co z obowiązkiem informowania klienta? W centrum oczekiwań wielu kredytobiorców było pytanie, czy banki powinny przed podpisaniem umowy szczegółowo tłumaczyć kuchnię wskaźnika – od sposobu zbierania danych po konkretne formuły matematyczne. TSUE rozwiał te nadzieje: dyrektywa konsumencka nie tworzy takiego obowiązku. Trybunał podkreślił, że przejrzystość polega przede wszystkim na tym, by klient mógł realistycznie ocenić konsekwencje finansowe zaciąganego kredytu – wiedzieć, że stopy mogą rosnąć lub spadać, rozumieć, że rata będzie się zmieniać wraz z rynkiem, a nie mieć w małym palcu szczegóły statystyczne i finansowe stojące za wskaźnikiem. Sprawa kredytów z WIBOR w rękach polskich sądów Wyrok TSUE nie kończy sprawy konkretnego kredytu z Częstochowy. To bardzo ważne zastrzeżenie. Ostateczne rozstrzygnięcie należy do polskiego sądu, który będzie musiał zastosować wskazówki z Luksemburga do realiów tej konkretnej umowy. Trybunał ustawił bowiem ogólne ramy: taki wskaźnik jak WIBOR, działający w ramach unijnych regulacji, nie jest z góry piętnem nieuczciwości. Nie oznacza to jednak, że każda umowa z tym wskaźnikiem w tle jest idealnie uczciwa. Sąd krajowy nadal może badać inne elementy kontraktu – sposób informowania o ryzyku, konstrukcję marży, czy praktyki sprzedażowe – o ile mieszczą się one w unijnych zasadach ochrony konsumenta. Dla kredytobiorców to raczej wskazanie, że droga do zakwestionowania umowy nie wiedzie prostym skrótem pod hasłem "WIBOR jest zły". Spór o konkretne kontrakty przenosi się na spokojniejsze, ale bardziej wymagające pole, a mianowicie analizy zapisów, okoliczności zawarcia umowy i tego, co dokładnie klient wiedział w momencie składania podpisu.

Mocne słowa człowieka Nawrockiego do ministra. "Apeluję o opamiętanie!" [RELACJA NA ŻYWO]

Mocne słowa człowieka Nawrockiego do ministra. "Apeluję o opamiętanie!" [RELACJA NA ŻYWO]

Po Radzie Bezpieczeństwa Narodowego rozgorzał ponownie spór o Sławomira Cenckiewicza. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego uczestniczył w wydarzeniu, choć nie ma dostępu do informacji niejawnych. Miał on jednak otrzymać jednorazowy dostęp decyzją szefa Kancelarii Prezydenta. Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zapowiedział, że ABW przeprowadzi kontrolę w tej sprawie. Na to zareagował Zbigniew Bogucki. "Apeluję do pana ministra Siemoniaka o opamiętanie! Pana działania i działania służb wokół ministra Cenckiewicza przypominają już brazylijską telenowelę. To, co robicie, jest niepoważne i bardzo niedobre dla powagi państwa" — napisał szef Kancelarii Prezydenta. Zapraszamy do relacji na żywo z dzisiejszych wydarzeń dotyczących polskiej polityki!