Cena pączka u Kuby Wojewódzkiego brzmi jak żart. Pokażcie mi droższe

Cena pączka u Kuby Wojewódzkiego brzmi jak żart. Pokażcie mi droższe

Jeśli złapaliście się za głowę na widok cen pączków u Magdy Gessler, to lepiej zapnijcie pasy. W restauracji Kuby Wojewódzkiego mógł właśnie paść rekord. Niewinni Czarodzieje Trzy Zero na tłusty czwartek przygotowali ofertę, w ramach której pączek kosztuje... 200 zł. Cenę winduje nietypowy dodatek. Polacy przygotowują się już do tłustego czwartku, a lada dzień szturmować będą sklepy i cukiernie w poszukiwaniu lubianych łakoci. Przez chwilę tematem przewodnim dyskusji w sieci i prywatnych rozmów staną się ceny pączków. W tym roku podwyżki odczują klienci lokalu Magdy Gessler, "Słodki Słony", ale to nic w porównaniu z pozycją oferowaną przez restaurację Kuby Wojewódzkiego. Pączki u Wojewódzkiego droższe niż z jadalnym złotem. Wszystko za sprawą jednego dodatku Ocena, czy jadalne złoto podnosi walory estetyczne posiłku, jest subiektywna. Z pewnością podnosi jednak jego cenę. Za najdroższe pączki w Polsce uznawane są właśnie te z 24-karatowym jadalnym złotem i szafranem. A może raczej były... "Fakt" podawał, że jeden 300-gramowy wypiek w 2026 roku, podobnie jak w ubiegłym, będzie kosztował 100 złotych, a ich liczba będzie ściśle limitowana. I tu cali na biało wchodzą Niewinni Czarodzieje Trzy Zero, lokal, którego współwłaścicielem jest Kuba Wojewódzki. Na amatorów słodkości czeka specjalna oferta na tłusty czwartek, ale tanio nie jest... Mowa o cenie 200 zł za pączka. "Co może sprawiać, że pączek tyle kosztuje?" – jeśli właśnie zadaliście sobie to pytanie, już wyjaśniamy. Drożdżowy wypiek od Kuby Wojewódzkiego nazwany został "pączkiem szampańska truskawka". Nazwa jest zresztą nieprzypadkowa, bo choć jadalnego złota nie będzie, to łakocie sprzedawane są z nietypowym dodatkiem. Do każdego pączka (nadziewanego szampańską truskawką) dołączona będzie butelka szampana G.H. Mumm. Najtańsza butelka tego trunku kosztuje w sieci około 160 złotych (mowa o butelce 0,75 l), a za te dla koneserów trzeba zapłacić nawet ponad tysiąc złotych. Cena takiego zestawu jest więc uzasadniona, a liczba sztuk, jak czytamy, "mocno ograniczona". Jak widać, w tłusty czwartek każdy znajdzie coś dla siebie. Pączki "luksusowe", z szampanem lub jadalnym złotem, te z modnych celebryckich lokali, cukierni, marketów... Łakocie na każdą kieszeń są na wyciągnięcie ręki. Możecie też, tak jak ja, usmażyć szybkie domowe pączki – będzie tanio i smacznie. Wysokie ceny pączków w restauracji Kuby Wojewódzkiego to norma. Rok temu było "dubajsko" W 2025 roku na fali popularności produktów "dubajskich", czyli zwykle z pastą pistacjową i ciastem kataifi, u Wojewódzkiego można było zjeść pączki właśnie w takiej wersji, z dodatkiem jadalnego złota. Kosztowały one 100 dirhamów (wtedy ok. 108 zł). Jak widać, w tym roku jest jeszcze grubiej. "Nie bez powodu nasze pączki są poj*chanie drogie, ale i grubo nadziane tak jak nasza restauracja w weekendowe wieczory – pełna i bez granic. Nadzienie? Jak dubajska czekolada. Polewa? Roztapia się w ustach szybciej niż Twoje zasady przy drugim drinku. Ciasto? Puszyste jak Twoje najbardziej szalone marzenia" – zachęcano wtedy. Co ciekawe, Niewinni Czarodzieje Trzy Zero informowali później, że ich "Dubai Pączek" wyprzedał się na pniu.

Oburzenie po decyzji Trumpa. Cofnął zaproszenia, "może zaprosić kogo chce"

Oburzenie po decyzji Trumpa. Cofnął zaproszenia, "może zaprosić kogo chce"

Odwołano coroczne spotkanie Donalda Trumpa z amerykańskimi gubernatorami - poinformował przewodniczący Stowarzyszenia Gubernatorów Krajowych Kevin Stitt. To pokłosie wykluczenia z wydarzenia przedstawicieli demokratów. Zdaniem rzeczniczki Białego Domu prezydent USA "może zaprosić kogokolwiek zechce". Przedstawiciele stowarzyszenia twierdzą jednak, że decyzja ta "niszczy okazję do współpracy".

Salto na łyżwach z perspektywy zawodnika. Już wiem, dlaczego było "zakazane"

Salto na łyżwach z perspektywy zawodnika. Już wiem, dlaczego było "zakazane"

Od patrzenia na tegoroczne zimowe igrzyska olimpijskie może zakręcić się w głowie. Wyniki są bardzo zaskakujące, a faworyci zawodzą, czego dowodem jest np. poniedziałkowy konkurs skoków narciarskich. Jednak problemy z błędnikiem miałam przede wszystkim po zobaczeniu nagrania salta na łyżwach z perspektywy zawodnika. Łyżwiarstwo figurowe, choć w Polsce nieco zapomniane, jest jedną z ciekawszych dyscyplin na zimowych igrzyskach olimpijskich. Zawodnicy wydają się zaprzeczać prawom fizyki, kręcąc kolejne piruety. Sam widok tych wyczynów może sprawić, że kolacja podchodzi kibicom do gardła. Jednak to dopiero nagranie salta zrobione przez zawodnika sprawiło, że mój mózg nie wiedział, co się dzieje. Ilia Malinin pokazał, jak to jest zrobić salto na lodzie. A ja pytam: gdzie jest góra, a gdzie dół? Amerykanin Ilia Malinin podczas dwóch programów na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie zaprezentował salto w tył. Skok ten jeszcze do 2024 roku był zakazany, ponieważ związkowcy uważali, że jest zbyt niebezpieczny. Ostatecznie ulegli sportowcom latem 2024 roku, przywracając go na listę dopuszczalnych ewolucji. I szczerze, już patrząc z boku na to, co na lodzie wyprawia Malinin, można być pełnym podziwu i zachwytu. Skoki w jego wykonaniu, w tym salto, są po prostu niesamowite. Emocji po zobaczeniu tych ewolucji nie wytrzymał nawet Novak Djoković, który aż zerwał się z miejsca po spektakularnym przewrocie w powietrzu. Na mnie jednak jeszcze większe wrażenie zrobiło inne nagranie Malinina. W sieci pojawił się bowiem filmik, na którym łyżwiarz trzyma telefon w momencie robienia salta. Na co dzień nie mam problemów z błędnikiem i "twardo stąpam po ziemi". Jednak oglądając to króciutkie nagranie, nie miałam pojęcia, gdzie jest góra, a gdzie dół. Natomiast mój mózg jakby wykonał koziołka razem z Amerykaninem. Ostrzegam, oglądacie to na własne ryzyko. Salto w łyżwiarstwie figurowym było zakazane przez prawie 50 lat Ilia Malinin nie jest pierwszym zawodnikiem, który wykonuje salto w programie zimowych igrzysk olimpijskich. Jako pierwszy skok ten zademonstrował w 1976 roku Amerykanin Terry Kubicka. Jednak jego wyczyn nie został wówczas doceniony przez sędziów, a unia łyżwiarska już rok później go zakazała, uważając za zbyt niebezpieczny. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w 2024 roku. Francuz Adam Siao Him Fa wykonał je podczas mistrzostw Europy i świata. Dostał za to ujemne punkty, ale przypomniał sędziom i środowisku, że taki skok także istnieje. Ostatecznie Francuz obie imprezy zakończył z medalami, a niedługo później unia łyżwiarska zgodziła się na ponowne punktowanie salt.

Cyberhigiena ucznia. Proste zasady, które naprawdę chronią w sieci

Cyberhigiena ucznia. Proste zasady, które naprawdę chronią w sieci

Internet nie jest ani dobry, ani zły. To sposób, w jaki z niego korzystamy, decyduje o tym, czy staje się narzędziem rozwoju, czy źródłem problemów. Dla ucznia, który codziennie funkcjonuje w świecie online, kluczowe są nie jednorazowe akcje, lecz powtarzalne nawyki. Cyberhigiena to właśnie zbiór prostych zasad, które pomagają zachować bezpieczeństwo, równowagę i kontrolę w cyfrowej codzienności.

Pokolenie AI wchodzi do szkoły. Uczniowie uczą się szybciej, ale inaczej niż ich rodzice

Pokolenie AI wchodzi do szkoły. Uczniowie uczą się szybciej, ale inaczej niż ich rodzice

Uczniowie coraz częściej uczą się z pomocą sztucznej inteligencji: zadają pytania chatbotom, korzystają z inteligentnych aplikacji do matematyki i języków obcych, piszą pierwsze teksty z pomocą algorytmów. Dla jednych to rewolucja, dla innych zagrożenie. Szkoła mierzy się dziś z pokoleniem AI — uczniem, który uczy się szybciej, ale w zupełnie inny sposób. Czy w tym świecie korepetytor stanie się zbędny?